Snowboard Forum - wszystko o snowboardzie i innych zajawkach śnieznych.
Nie jesteś zalogowany.
He he chyba wszyscy(głownie samouki jak ja) nauczyli sie jezdzic na snowboardzie po przez obolałe kolana i tyłek... powspominajmy troche poczatki ktore teraz z ulga wspominamy cieszac sie ze teraz juz tylko zakwasy w pierwsze dni nas czekają ;-)
ha ha ja pamietam jak zaczynalem. to byl szczyrk cyrna i ta osla laczka.uczyli mnie narciarze ha ha ktorzy nie mieli o tym pojecia.w pare godzin zaliczylem tyle gleb ze bylem zalamany. ale te laski tak leca na takich nieudacznikow ze sie zmobilizowalem do dalszych upadkow.wszystkim zycze udanego sezonu i duzo sniegu za ktorym tak tesknimy.pozdrowienia
Ja nie mam takich wspomnien jak poobijay tyłek czy coś tam. Jakoś mi szło na początku (ale dopiero gdy zajarzyłem o co chodzi w tym sporcie), także nie miałem za dużo bolesnych gleb. Tyle tylko że pod koniec sezonu miałem mały wypadek (wstrząśnienie mózgu oraz złamanie nosa) - zderzenie z narciarzem (notabene nic nie pamiętam). Dobrze że była rodzinka na miejscu (dzięki wam rodzinko!), to sie wszystko dobrze skończyło. Wylizałem się jakoś, trochie nosek inniejszy jest, ale ogólnie jest git! Jeszce w tym samym sezonie pomukałem na snowie
)
papatki, i powodznia dla nowych
Ja to tesh jestem samoukiem. I mushe wam powiedzieć, że tez niemialem duzo tragixznych i bolesnych gleb (jak kOs :-). Nauczylem sie praktycznie w jedem sezon, i bylo calkiem spox.
Pozdroofka
<==
A ja kilka ciekawych i efektownych gleb mialam! Na szczescie nic mi sie nie stalo,skutkiem tego bylo troche siniakow i nic wiecej! Jakos sobie dalam rade...coprawda poczatkowo mialam problemy z ulozeniem sie w lozku ale jakos to opanowalam;)) Do tego etapu nauki na desce juz bym nie chiala wracac;) Bylo minelo...
hmm.. szczerze mowiac, to nie bardzo pamietam moich pierwszych dni.. moze z bolu:))))) na powaznie, to nie poobijalam sie zbytnio, ale za to teraz to nadrabiam, pozwalam sobie na duzo wiecej niz na poczatku (taka jest kolejnosc rzeczy) i czasami zdazaja sie kontuzje..
ale jaki mowi goralskie powiedzenie: jak sie nie wywrocisz to sie nie nauczysz..!
no ja z tego co pamietam to pierwszy dzien to caly czas lezalem, bo co wstaelm i kawalek ujechalem to gleba... drugi - jazda w miare, proby krawedziwoania - gleba... pozniej juz do przodu... ale teraz co chce zrobic jakis postep w ewolucjach to trza pozaliczac troche gleby... no ale sa jakies efekty chociaz
, chyba dziala to goralskie przyslowie
[Modyfikowane: 2002-11-15 20:12]
ja miałem najbardziej obitą........ kośc ogonową
. Poprostu przez całe ferie nie mogłem siedzec na tylku bo mnie bolał , hehe. Złapałem o co chodzi po kilku dniach samotnej nauki.
aa.. kosc ogonowa to ja juz przerabialam dziesiatki razy:))) najfajniej jest jak sie rano nie mozesz podniesc, albo ubrac butow;))
he, he... najbardziej mi sie podobało to, że aby podnieść rano głowę z łóżka, musiałam sobie pomagać rękoma... lewa ręka pod policzek i do góry....
))))))
inaczej nie dało rady
He he widzę że spodobał wam się wątek :-))))) miło. a co do kości ogonowej to ja też to przerabiałem :-)
No tak kasiu mialem ten bajer z glowa ,to jak sie uczylem 360,tragedia byla,ale sie z siebie usmialem,a siostra moja jeszcze bardziej sie smiala,no to jej deske kupilem i przestala.
Ja jak sie uczylem na obozie i byli sami narciarze to wszyscy sie smiali jak by glupiego i głupszego oglodali ale najczesciej sie rozpedzilem i blokowalem krawedz no i lecialem i lecialem pewnie dalej niz mateja po5 dniach tak spedzonych w ostatnia noc niemoglem sie z lozka podniesc koledzy mi musieli pomoc:)))))))))))
Ja przerabialem tylko sina Dupe od polowy uda az po nerki, mialem tak zbita dupe. Ukrywalem sie po domu, by rodzina mnie nie widziala, bo pomysleli by ze na jakich Fight Club uczeszczam. A i jezdze sobie kolanko rozbilem, tak ze mi sie rzepka ruszala o 5 cm na boki.
no zbita kosc ogonowa to podstawa:PPP widze ze wiekszosc to miala...czasami ma:PP Najbardziej boli jak sie brzuszki robi...
A z szyja to mialam tak ze przez kilka dni glowy nie moglam obrocic!
)
w wtedy na szyje wystarczy (oczywiscie jezli to nie sa zerwane sciegna) pasta ABC. Zawsze ja biore na wyjazd. Boli bardziej niz kosta zwicgnieta, ale po 2 dniach przechodzi.
Ja najbardziej obijałem sobie kolana jednak!! łapiąc przednią krawędź przy dużej prędkości...... uuuuuu tak to było najbardziej bolesne zwłaszcza kiedy śnieg był raczej zlodowaciały ;-(((( no i teraz po 3 latach wszystko wyszło i kontuzja kolana mnie dopadła... ale przynajmniej 1500 odszkodowania mi się trafiło więc na deskę coś sobie kupie jak sie wykuruje do konca!
Heh ja sie uczyłem rok temu, więc jeszcze dobbbrze pamiętam początki
Nadgarstek (prawy) w bandażach (ubity..
). Siedzieć było ciężko. A z głową żadnych problemow nie miałem, wtajemniczcie mnie co trzeba zrobić żeby nei można było nią ruszać (do szkoły nie pojde
)))
Pozdr
I tak trzymać!!! Nie ma że boli! Trzeba sie katowac pierwsze dni zeby pozniej móc być w niebie nie móc spać po nocach myśląc o kolejnym dniu o tym jaki trick jak zrobić itd. Szkoda że nie mieszkam w Austrii w miasteczku narciarskim... buu
chyba jeszcze nikt nie nauczył się jeździć na desce bez siniaków i 'boskich' zakwasów
, ale jaka potem jest satysfakcja z jazdy
Offline
Ja jak zaczołem jazde na desce, to dobrze nie ruszyłem a już wywaliłem się wtedy myślałem że woógle na snowboardzie nie będę jeździł ale jednak 2 razy w Chrzanowie i w Krzeszowie jeżdziłem i jest spoko. ![]()
Offline
no początki były trudne ![]()
Offline